Święta, egzaminy, liceum plastyczne
Więc mamy święta i jedyne co mogę o nich powiedzieć- wreszcie nadeszły. Wreszcie chociaż trochę mogę odpocząć od szkoły, ludzi i obowiązków, wyspać się nareszcie. Trochę przeraża mnie wizja, że za kilka dni mam egzaminy gimnazjalne, ale szczerze wogóle nie czuję presji związanej z tym, że jeżeli zle wypadnę nie dostanę się do szkoły, do której chciałabym pójść. To jest złe podejście, ale z drugiej strony, w kilka dni nie jestem w stanie nadrobić materiału z 3 lat. Wyjdzie jak wyjdzie i chyba tyle na temat egzaminów. Z drugiej strony bardzo stresuję się egzaminami wstępnymi do plastyka, no jest temat, który nie daje mi spokoju od roku. Egzamin ustny z historii sztuki to coś co rzeczywiście mnie przeraża, jeżeli jest tu ktoś, kto przechodził przez te egzaminy i mu się udało to wielki szacunek. Ja nigdy nie zagłębiałam się w temat sztuki, malarzy i tych innych związanych z tym rzeczy, bo po prostu nie musiałam , nie miałam takiej potrzeby, a na plastyce po prostu siedziałam, bo nic nigdy nie robiliśmy konkretnego. Więc ok 30 pytań to dla mnie wyzwanie, egzamin mam na początku czerwca i części w której muszę zająć się praktyką, aż tak się nie boję.
Jestem zła na siebie za to, że nie potrafię się spiąć i robić tego co powinnam robić na przykład teraz. Uciekam zawsze w coś co zupełnie nie jest mi potrzebne, ale wydaje mi się, że większość społeczeństwa tak ma. Narzekam na wszystko, nie podejmując żadnej próby wpłynięcia na daną sytuację, to jest właśnie trochę ograniczające, niby wszystko co dzieje się w moim życiu jest zależne ode mnie, ale co jeżeli nie mam siły wstać i się za to wziąść. Byłam jakiś czas temu na antybiotykoterapii, i mogę powiedzieć, że nigdy więcej, mój organizm, psychika przypominają rozsypane kawałki. Najbardziej chyba dokucza mi wypadanie włosów, może nie tyle, że jest ich mało, chociaż nie jest bo mam gęste włosy, ale nie mogę patrzeć jak w rękach zostają mi dosłownie pukle włosów po przeczesaniu ich ręką, takie sytuacje naprawdę sprawiają, że nie ma się nic siły, mimo tego staram się robić cokolwiek, nawet jeżeli jest obejrzeniu filmu. Zrobiłam nawet ostatnio kilka fajnych zdjęć mogę je tu wrzucić, w sumie czemu nie. Piszcie co u was, albo po prostu piszcie, będzie mi miło
Jestem zła na siebie za to, że nie potrafię się spiąć i robić tego co powinnam robić na przykład teraz. Uciekam zawsze w coś co zupełnie nie jest mi potrzebne, ale wydaje mi się, że większość społeczeństwa tak ma. Narzekam na wszystko, nie podejmując żadnej próby wpłynięcia na daną sytuację, to jest właśnie trochę ograniczające, niby wszystko co dzieje się w moim życiu jest zależne ode mnie, ale co jeżeli nie mam siły wstać i się za to wziąść. Byłam jakiś czas temu na antybiotykoterapii, i mogę powiedzieć, że nigdy więcej, mój organizm, psychika przypominają rozsypane kawałki. Najbardziej chyba dokucza mi wypadanie włosów, może nie tyle, że jest ich mało, chociaż nie jest bo mam gęste włosy, ale nie mogę patrzeć jak w rękach zostają mi dosłownie pukle włosów po przeczesaniu ich ręką, takie sytuacje naprawdę sprawiają, że nie ma się nic siły, mimo tego staram się robić cokolwiek, nawet jeżeli jest obejrzeniu filmu. Zrobiłam nawet ostatnio kilka fajnych zdjęć mogę je tu wrzucić, w sumie czemu nie. Piszcie co u was, albo po prostu piszcie, będzie mi miło









Komentarze
Prześlij komentarz
Komentujcie :))