Posty

Moje rysunki ART jak zacząć ?

Obraz
Chyba najłatwiej zabić w sobie pasję myślą, że inne osoby na całym świecie zajmują się tym samym, a dotarcie do ich poziomu wydaje się nie możliwe, więc rozwijanie swojej pasji nie ma sensu i lepiej skupić się na rzeczywistości, liceum, studiach i pracy. Oczywiście, że tak myślałam, oczywiste jest to, że chciałam zrezygnować, ale przecież to kocham, bez tego  nie ma sensu. Mówienie w gronie rodzinnym, że będę kiedyś malarką, artystką i nie zależy mi na pieniądzach, zależy mi by żyć tym, wiem że to absurdalne, szalone i dziecinne, ale świat też nie jest normalny, dlaczego miałabym odebrać sobie przyjemność bycia szaloną. Moją pasją jest rysunek. W moim przypadku zaczęło się niewinnie  i nadal tak to wygląda. Gdzieś, kiedyś przypadkiem, ktoś zobaczył mój rysunek, który był beznadziejny, ale zobaczył w nim coś co wydobyło z jego ust słowa, że mam jakiś tam talent czy coś. W sumie to tyle, pózniej zaczęłam rysować, trochę konkursów, trochę zwątpienia i znalazłam to co kocham. ...

Depresja ?

Ostatnio jest trochę gorzej niż zwykle, sama nie wiem jak nazwać brak motywacji, brak chęci do życia, niezadowolenie głównie z siebie, niechęć do ludzi i to rozczarowanie kiedy patrzę w lustro. Taki cały krąg, który ostatni wokół mnie zatacza się coraz szybciej i jest coraz bardziej ciasny. Czuję się przytłoczona, najbardziej chyba tym, że nic z siebie nie daję, że zaprzepaszczam to co kocham, rysowanie.  Kiedy siedzę w pokoju, sama czuję jakby wszystko wirowało, czuję się jak worek, jakby spuścili ze mnie powietrze i nie mogę już lecieć. Z drugiej strony momentami, moja głowa zalana jest pomysłami, jestem taka kreatywna, trwa to tak krótko, że nie ma już miejsca na realizację. Jest mi z tym strasznie zle, bo mam świadomość ile tracę, przede wszystkim czasu. Presja otoczenia, oczekiwania - to dla mnie trochę za dużo, kiedy siedzę sama i nie mogę podnieść głowy. Strasznie irytują mnie ludzie pod wieloma względami, ale ostatnio chodzi głównie o rozmowy z nimi. Zwracają się ...

Liceum Kolczyk W Nosie Pewność Siebie

Obraz
No to wakacje pełną parą, a ja znowu siedzę w domu i tak trochę narzekam, jestem jak taka starsza pani która coś tam osiągnęła, ale w sumie to jej się nie chce i wszystko jest do niczego. Tak trochę narzekam, na ludzi, na świat, na brak motywacji, na siebie. Jestem zła, że całe dnie spędzam w łóżko, oglądając jakieś dziwne filmy na yt. Swoją drogą takie przebywanie 24h w jednym pokoju, sam na sam ze sobą, też jest dobre, ale tylko 24h w moim przypadku, bo pózniej jest już trochę dziwnie. Więc z grubsza mój dzień wygląda tak, że wstaję rano idę umyć zęby i twarz, pózniej jem śniadanie, siedzę z telefonem w ręku, następnie gotuję sobie obiad, narzekam, tv i kolacja. Czasami obejrzę też jakiś kiepski dramat, żeby było ciekawiej oczywiście. W sumie to za dwa miesiące się ''wyprowadzam'', idę do liceum i będę mieszkała w bursie. Szczerze mówiąc jestem trochę przerażona perspektywą mieszkania w mieście, gdzie przez 16 lat swojego życia mieszkałam na wsi pod opieką rodziców,...

wakacje izotek motywacja

Więc są, w końcu nadeszły wakacje.  W głowie rodzi się nadzieja, że będą lepsze niż poprzednie, bo nie trzeba wracać do starej szkoły. Nowe plany wypisane na kartce, wszystko idealnie zaplanowane, a jednak czuję, że znowu jak co roku nic z tego nie wyjdzie. Pierwszy dzień wakacji spędziłam wyjątkowo w łóżku, razem z pizzą i filmem wredne dziewczyny. Pierwszy raz znalazłam się w sytuacji, że pierwszy dzień lata spędzam właśnie wykonując taką, a nie inną czynność. Sam film był beznadziejny, bardzo prosty, ale chyba właśnie tego było mi trzeba po kilku miesiącach nauki. Ten tydzień zamierzam spędzić przede wszystkim, na oczekiwaniu, czy aby dostałąm się do tej wymarzonej szkoły, będzie to na pewno wiadomość która zaważy na tym jak będą wyglądać kolejny dni tych wakacji. Z racji tego, że moja cera w ostatnim miesiącu postanowiła stać się moim wrogiem, podjęłam wyzwanie brania izoteku. Tak, właśnie tak. Jeżeli chcecie brać izotek nie róbcie tego latem, no jedynie, że nie lubic...

maj miał być lepszy, a pada deszcz

Obraz
Nie mam pojęcia skąd w ludziach tyle zła, po prostu tego nie wiem, nie rozumiem. Ostatnio pisałam z pewną osobą, nie pamiętam do końca kontekstu rozmowy, w każdym razie osoba ta napisała mi, że nigdy nie pomogłaby osobie, która jest prymusem, ponieważ takie osoby są wredne i uważają siebie za najważniejszych i najmądrzejszych. Że nigdy nie pomógłby takiej osobie, a nawet by ją dobił. Sama zdziwiona swoją reakcją zaczęłam płakać, Nie wiem skąd u mnie taka wrażliwość, naprawdę nie mam pojęcia. Płakanie chyba weszło mi w nawyk, mimo tego, że staram się być jak najbardziej pozytywną osobą to nie radzę sobie. Tak po prostu. Z małymi rzeczami. Maj miał być lepszy, a pada deszcz. 1i 2 czerwca to egzaminy wstępne do plastyka, mimo tego, że jestem pewna, że się nie dostanę ze względu ilości chętnych osób to chcę spróbować, bo przecież próba podjęcia wyzwania jest dosyć pozytywna w całej okazałości swojego znaczenia. Myślę, że zwykły ogólniak też będzie ok. Niedaleko od domu, idealn...

Święta, egzaminy, liceum plastyczne

Obraz
Więc mamy święta i jedyne co mogę o nich powiedzieć- wreszcie nadeszły. Wreszcie chociaż trochę mogę odpocząć od szkoły, ludzi i obowiązków, wyspać się nareszcie. Trochę przeraża mnie wizja, że za kilka dni mam egzaminy gimnazjalne, ale szczerze wogóle nie czuję presji związanej z tym, że jeżeli zle wypadnę nie dostanę się do szkoły, do której chciałabym pójść. To jest złe podejście, ale z drugiej strony, w kilka dni nie jestem w stanie nadrobić materiału z 3 lat. Wyjdzie jak wyjdzie i chyba tyle na temat egzaminów. Z drugiej strony bardzo stresuję się egzaminami wstępnymi do plastyka, no jest temat, który nie daje mi spokoju od roku. Egzamin ustny z historii sztuki to coś co rzeczywiście mnie przeraża, jeżeli jest tu ktoś, kto przechodził przez te egzaminy i mu się udało to wielki szacunek. Ja nigdy nie zagłębiałam się w temat sztuki, malarzy i tych innych związanych z tym rzeczy, bo po prostu nie musiałam , nie miałam takiej potrzeby, a na plastyce po prostu siedziałam, bo nic nigdy...